Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco

Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco


Hej kochani!
Dzisiaj chciałam Wam napisać co nieco o pomadce z peelingiem firmy Sylveco, którą możecie znaleźć na przykład na stronie Stragan Zdrowia. Pewnie jestem jedną z ostatnich osób, które wcześniej jej nie testowały, ale bardzo dużo o niej słyszałam. W koncu postanowiłam sprawdzić na własnej skórze jak się sprawdza. Czy jest fajna dowiecie się w dalszej części posta.


Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco

Naturalna regeneracja ust:
- spękanych
- przesuszonych
- wrażliwych

Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciw-utleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.


Jako, że moje usta są dosyć często przesuszane, ciągle szukam idealnego produktu. Pomadka z peelingiem z Sylveco zdecydowanie należy do moich ulubieńców. Bardzo fajnie złuszcza naskórek, a usta po jej zastosowaniu są miękkie i delikatne. Podpisuję się pod tym, co obiecuje producent. Ma bardzo ładny zapach taki trochę marcepanowy. Niektórym może on się nie spodobać, ale mi osobiście bardzo przypadł do gustu. Drobinki są wielkości cukru i mocno ździerają martwy naskórek. Niewielka ilość wystarczy do jednego użycia i przez to produkt jest niesamowicie wydajny. Czytałam opinie niektórych dziewczyn, że bardzo szybko się kończy. Nie mam pojęcia ile trzeba tego nakładać na raz, bo ja dając niewielką ilość mam satysfakcjonujący mnie efekt. Po jakiś dwóch miesiącach stosowania niewiele mi jej ubyło, ale nie używam jej codziennie.

A Wy używałyście pomadki z peelingiem od Sylveco? Jestem ciekawa jak się u Was sprawdza :)
Notes do Bullet Journal - Devangari Art

Notes do Bullet Journal - Devangari Art


Jeśli obserwujecie mnie na snapie - olusky ( a jeśli nie, to serdecznie Was tam zapraszam ) wiecie, że czekałam na nowy notes do Bullet Journala. W moim planowaniu zrobiłam sobie małą przerwę, bo mój poprzedni notes okazał się jednak wielką klapą. Dlatego potrzebowałam czegoś nowego i padło na notes od Devangari Art. Na stronie znajdziecie kilka oryginalnych wzorów, które widać od razu, że zostały stworzone z pasji. Dobrze wiecie, że lubię rzeczy, które cieszą oko. Chciałam Wam pokazać jak wygląda notes z bliska i przedstawić podstawowe informacje na jego temat.




Na początku wspomnę, że notesy ze strony Devangari Art, a właściwie ich okładki są stworzone na podstawie ręcznie wykonanych rysunków autorstwa Agnieszki Cicheckiej. Ja wybrałam sobie model Black marble, bo nie dość, że uwielbiam motyw marmuru, to stwierdziłam też, że będzie mi pasował po prostu do wszystkiego. Dodatkowo mam mały bloczek Garden.



To moze teraz Wam przedstawię, że tam powiem dane techniczne notesu:
- format 13x20 cm ( trochę mniejszy od A5 )
- oprawa miękka, szytoklejona, kaszerowana, 450g
- matowa ochronna folia na okładce
- 176 stron
- kartki w jasno-szare kropki zadrukowane co 5mm
- papier biały 120g
- notes rozkłada się na płasko
- 2 satynowe tasiemki
- gumka spinająca, zamocowana na nitach
- koperta z tyłu notesu
- zaokrąglone narożniki



Jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu zrobiłam już mały test i powiem Wam, że praktycznie nic nie prześwituje! Czekajcie na następne posty o Bullet Journal. Może macie jakieś sugestie dotyczące tematów postów o Bujo? Jeśli tak to dajcie znać, chętnie je zrealizuję :)
Copyright © 2014 Olusky , Blogger