Ulubione kosmetyki ostatniego czasu - Tołpa, Novaclear, Biolaven, Cosnature, Palmers

24 lipca 2017


Hej kochani!
Postanowiłam wprowadzić serię ulubieńców na moim blogu. Ale nie będzie to taka typowa seria, gdzie co miesiąc będą pojawiały się posty z ulubieńcami danego miesiąca. Co jakiś czas pojawi się post, w którym pokażę Wam ostatnio ulubione kosmetyki, ale też inne rzeczy na przykład jakieś jedzenie, książki, gadżety itp. Teraz tak się złożyło, że mam same produkty do pielęgnacji, ale planuję w przyszłości mieszać takie posty. No chyba, że wolicie, żeby były podzielone na kategorie to piszcie.A i to nie będą typowe recenzje, tylko kilka słów o danym produkcie :)

Kuracja anti rouge na naczynka od Bandi

11 lipca 2017


Hej kochani!
Dzisiaj przychodzę do Was z postem kosmetycznym. Opowiem Wam jak u mnie się sprawdziły  kosmetyki firmy Bandi, których używam już od kilku miesięcy. Dostałam do przetestowania dwa produkty anti rouge, czyli dla osób z cerą naczynkową. Ja typowo naczynkowej skóry nie mam, jednak jest ona bardzo zaczerwieniona i byłam ciekawa czy te produkty w jakimś stopniu zniwelują ten rumień.

Przegląd strojów kąpielowych - jakie stroje kąpielowe są modne w tym sezonie?

9 lipca 2017


Hej kochani!
Jak możecie zobaczyć na blogu jest w końcu nowy wygląd, z którego jestem mega zadowolona. Potrzebowałam zmiany i myślę, że to dobry krok. W planach mam jeszcze przejść na własną domenę i myślę, że już niedługo to się zmieni. Powracam również z wpisami z kategorii fashion, których strasznie mi brakuje.

Jak zaplanować miesiąc w Bullet Journal? Nowy notes Leuchtturm1917

2 lipca 2017


Hej kochani!
Dzisiaj przychodze do Was z postem na temat mojego planowania miesiąca w Bullet Journal. Od lipca zaczęłam w nowym notesie - Leuchtturm1917. Ale zanim przejdziemy do planowania samego miesiąca chcę pokazać to co znajduje się na początku nowego notesu.

Pierwszy raz w Warszawie!

25 czerwca 2017


Hej kochanii!
Miesiąc temu miałąm okazję pierwszy raz w życiu być w Warszawie. Wybrałam się tam z konkretnego powodu, jakim była Konferencja Meet Beauty. Pojechałam tam razem z moim chłopakiem.

Box Only You po raz drugi

21 czerwca 2017


Hej kochani!
Pamiętacie jak pół roku temau dostałam Box Only You z kosmetykami do pielęgnacji włosów? Tym razem letnia edycja zawiera róże produkty. Przyszedł czas, żeby pokazać Wam zawartość i opowiedzieć o tych kosmetykach.

Kosmetyki naturalne z roślin azjatyckich | Orientana balsam do ust imbir i trawa cytrynowa

1 czerwca 2017


Hej kochani!
Dzisiaj chcę Wam napisać o kosmetyku do pielęgnacji ust, który miałąm okazję przetestować. Mianowicie mam tu na myśli balsam do ust z firmy Orientana. Jest to produkt w stu procentach naturalny, co bardzo mi się podoba.

Konferencja Meet Beauty 2017 | upominki i piękna torba

28 maja 2017


Hej kochani!
Dzisiaj będzie taki szybko wpis, bo chciałam Wam pokazać jakie upominki dostałyśmy na Meet Beauty. Z tego co się orientuję to każda z zaproszonych dziewczyn dostała praktycznie to samo. Może dwie lub trzy firmy tylko różnią się zawartością.

Konferencja Meet Beauty 2017 | Targi Beauty Days | fotorelacja

23 maja 2017


Hej kochani!
Już po tytule możecie się domyślić o czym będzie post. W ten weekend miałam okazję uczestniczyć jako jedna z 300 blogerek, które zostały zaproszone na największą w Polsce Konferencję Meet Beauty. W tym roku była ona połączona razem w Targami Beauty Days. Wszystko odbywało się w Nadarzynie około 20 km od Warszawy w Międzynarodowym Centrum targowo-kongresowym Ptak Warsaw Expo.

Co kupiłam na promocji w Rossmanie -49% -55%

7 maja 2017


Hej kochani!
Mowiłam ostatnio na moim snapie @olusky, że będzie post z kosmetykami, jakie udało mi się kupić na promocji w Rossmannie. Dzisiaj właśnie nadszedł ten dzień. Na wstępie powiem Wam, że tegoroczna promocja podobała mi się bardziej niż te poprzednie.

Jak wygląda mój Bullet Journal w środku?

6 maja 2017


Hej kochani!
Obiecywałam Wam, że postów z kategorii Bullet Journal będzie się pojawiało więcej. Tak też dzisiaj przychodzę z takim postem, w którym pokażę Wam jak zaczęłam mój nowy notes od maja. Ten post miał się pojawić już jakiś czas temu, ale niestety przez pogodę zdjęcia wychodziły tragicznej jakości.

Styl Vintage, zdjęcia Retro niczym z polaroidów

30 kwietnia 2017


Hej kochani!
Jeśli jesteście tutaj ze mną już od dłuższego czasu to pewnie wiecie, że kiedyś na blogu pojawiało się bardzo dużo zdjęć. Teraz bardziej skupiłam się na kategorii Beauty. Jednak nie chcę się skupiać tylko i wyłącznie na kosmetych, więc inne posty też się pojawiają. Dzisiaj chcę Wam pokazać moje zamówienie z Projektogram.

nowe włosy, w końcu zdecydowałam się na ombre

29 kwietnia 2017

Hej kochani!
Dopiero co minęły cztery miesiące tego roku, a dzieje się u mnie coraz więcej. Ten rok zdecydowanie zapowiada się lepiej niż poprzedni, który był dosyć średni.. W każdym razie na pewno zrobię jakieś podsumowanie w grudniu. Bardzo dawno nie było tego typu wpisu tutaj. Zwykłego, lifestylowego, trochę pamiętnikowego. Myślę, czy nie wrócić też do takich postów z mojej codzienności. Dajcie znać co o tym myślicie i czy jesteście za.

Od bardzo dawna chciałam zrobić sobie ombre. Ale ciągle zwlekałam z pójściem do fryzjera. A to nie miałam kiedy, a to nie wiedziałam kogo wybrać, żeby wyjść z uśmiechem na twarzy. Moim największym mrzeniem, jeśli chodzi o włosy jest metamorfoza u Sylwii Gaczorek, ale póki co nie stać mnie na wydanie tylu pieniędzy na włosy. Dlatego szukałam dobrego fryzjera w moim mieście. Mój chłopak mi podpowiedział, że ma koleżankę, która jest fryzjerką i robi włosy już długo w zawodzie. Znaleźliśmy jej salon i  się zapisałam. W czwartek byłam u fryzjera i zafarbowałam włosy. Oczywiście zrobiłam ombre. Może pamiętacie, że kiedyś już miałam pasemka ombre ( tutaj post ). To było 3 lata temu i szczerze jak tak teraz na to patrzę to zapłaciłam za nic. Moje włosy naturalnie się rozjaśniają od słonca, jednak w biegiem lat są coraz ciemniejsze. Dlatego zdecydowałam się na ombre. Zafarbowanie całych włosów u mnie nie wchodzi w grę. 


Na zdjęciu wyżej możecie zobaczyć efekt kilka godzin po wizycie u fryzjera. Jestem mega zadowolona. Nie jest to efekt, który bardzo rzuca się w oczy. Jest raczej delikatny i naturalny, ale mimo wszystko go widać. Nie tak jak w przypadku pasemek ombre z przed kilku lat. A i jeszcze zapomniałam wspomnieć, że podcięłam też końcówki o jakieś 10 cm jak nie więcej, a dalej są długie jak nei wiem co. Zdecydowanie częściej muszę podcinać włosy.

Dajcie znać jak Wam się podoba i czy mam dodawac też posty lifestylowe z takiej codzienności jak kiedyś? :)

Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco

27 kwietnia 2017


Hej kochani!
Dzisiaj chciałam Wam napisać co nieco o pomadce z peelingiem firmy Sylveco, którą możecie znaleźć na przykład na stronie Stragan Zdrowia. Pewnie jestem jedną z ostatnich osób, które wcześniej jej nie testowały, ale bardzo dużo o niej słyszałam. W koncu postanowiłam sprawdzić na własnej skórze jak się sprawdza. Czy jest fajna dowiecie się w dalszej części posta.


Odżywcza pomadka z peelingiem Sylveco

Naturalna regeneracja ust:
- spękanych
- przesuszonych
- wrażliwych

Hypoalergiczna, odżywcza pomadka, zawierająca naturalne drobinki ścierające w postaci brązowego cukru trzcinowego. Taki peeling delikatnie złuszcza i doskonale wygładza usta. W składzie pomadki znajduje się bogaty w przeciw-utleniacze i kwasy NNKT olej z wiesiołka o właściwościach silnie regenerujących. Pozostałe oleje, wosk pszczeli i masła roślinne pielęgnują delikatny naskórek ust, zapobiegają ich wysychaniu i pękaniu. Aktywny składnik - betulina - działa kojąco na wszelkie podrażnienia, łagodzi objawy opryszczki.


Jako, że moje usta są dosyć często przesuszane, ciągle szukam idealnego produktu. Pomadka z peelingiem z Sylveco zdecydowanie należy do moich ulubieńców. Bardzo fajnie złuszcza naskórek, a usta po jej zastosowaniu są miękkie i delikatne. Podpisuję się pod tym, co obiecuje producent. Ma bardzo ładny zapach taki trochę marcepanowy. Niektórym może on się nie spodobać, ale mi osobiście bardzo przypadł do gustu. Drobinki są wielkości cukru i mocno ździerają martwy naskórek. Niewielka ilość wystarczy do jednego użycia i przez to produkt jest niesamowicie wydajny. Czytałam opinie niektórych dziewczyn, że bardzo szybko się kończy. Nie mam pojęcia ile trzeba tego nakładać na raz, bo ja dając niewielką ilość mam satysfakcjonujący mnie efekt. Po jakiś dwóch miesiącach stosowania niewiele mi jej ubyło, ale nie używam jej codziennie.

A Wy używałyście pomadki z peelingiem od Sylveco? Jestem ciekawa jak się u Was sprawdza :)

Notes do Bullet Journal - Devangari Art

7 kwietnia 2017


Jeśli obserwujecie mnie na snapie - olusky ( a jeśli nie, to serdecznie Was tam zapraszam ) wiecie, że czekałam na nowy notes do Bullet Journala. W moim planowaniu zrobiłam sobie małą przerwę, bo mój poprzedni notes okazał się jednak wielką klapą. Dlatego potrzebowałam czegoś nowego i padło na notes od Devangari Art. Na stronie znajdziecie kilka oryginalnych wzorów, które widać od razu, że zostały stworzone z pasji. Dobrze wiecie, że lubię rzeczy, które cieszą oko. Chciałam Wam pokazać jak wygląda notes z bliska i przedstawić podstawowe informacje na jego temat.




Na początku wspomnę, że notesy ze strony Devangari Art, a właściwie ich okładki są stworzone na podstawie ręcznie wykonanych rysunków autorstwa Agnieszki Cicheckiej. Ja wybrałam sobie model Black marble, bo nie dość, że uwielbiam motyw marmuru, to stwierdziłam też, że będzie mi pasował po prostu do wszystkiego. Dodatkowo mam mały bloczek Garden.



To moze teraz Wam przedstawię, że tam powiem dane techniczne notesu:
- format 13x20 cm ( trochę mniejszy od A5 )
- oprawa miękka, szytoklejona, kaszerowana, 450g
- matowa ochronna folia na okładce
- 176 stron
- kartki w jasno-szare kropki zadrukowane co 5mm
- papier biały 120g
- notes rozkłada się na płasko
- 2 satynowe tasiemki
- gumka spinająca, zamocowana na nitach
- koperta z tyłu notesu
- zaokrąglone narożniki



Jak możecie zobaczyć na powyższym zdjęciu zrobiłam już mały test i powiem Wam, że praktycznie nic nie prześwituje! Czekajcie na następne posty o Bullet Journal. Może macie jakieś sugestie dotyczące tematów postów o Bujo? Jeśli tak to dajcie znać, chętnie je zrealizuję :)

Nowości u mnie: Sekrety urody Koreanek, Inglot, Golden Rose, Makeup Revolution oraz zaproszenie na Meet Beauty

31 marca 2017

Hej kochani!
Chciałam Wam dzisiaj pokazać dosłownie kilka rzeczy, które właśnie do mnie dotarły. Kilka kosmetyków i książka. Właśnie od niej chciałabym zacząć. Sekrety urody Koreanek to już klasyk i chyba jestem jedną z ostatnich dziewczyn, które zdecydowały się na zakup i przeczytanie. Nigdy nie przepadałam za książkami i wybierałam filmy. Jednak stwierdziłam, że od tego roku zacznę czytać książki, ale takie które mnie interesują i mogę coś z nich wynieść. Mam zrobioną nistę tych, które chcę przeczytać i właśnie pierwsza książka z tej listy jest już w moim posiadaniu. mam ją od wczoraj i przeczytałam dopiero pierwszy rozdział, więc za dużo nie powiem. Jestem jednak pewna, że mi się spodoba.
Kupiłam sobie ostatnio po raz pierwszy pomadę do brwi z Inglota. Mam ją w numerku 12, bo na taki się skusiłam po recenzji Aliny z bloga alinarose.pl. Nie jestem do końca pewna czy nie jest dla mnie lekko za jasna. Użyłam jej już kilka razy i takie odniosłam wrażenie. Jak wybierałam produkt w Inglocie pani zastanawiała się czy nie lepsza by była dla mnie 16, ale mówiła, że mogłabym się czuć w niej żle, bo mogłaby być za ciemna. No i ostatecznie wzięłam 12 i teraz sama nie wiem.. Potestuję jeszcze i najwyżej kupię inny odcień.
Dzisiaj przysło moje mini zamówienie z Minti Shop. Długo zastanawiałam się nad zakupem matowej pomadki z Golden Rose. Bardzo lubię tę firmę i każdy produkt od nich u mnie sprawdza się świetnie. Wybrałam sobie pomadkę w odcieniu nude o numerku 38. Lubię takie kolorki, więc jestem ciekawa jak ten produkt się u mnie sprawdzi.
Drugim i ostatnim kosmetykiem z mojego zamówienia jest rozświetlacz Skin Kiss z Makeup Revolution. Pojawił się u nas dosłownie przed chwilą i od razu wpadł mi w oko. Jest dostępny w kilka odcieniach i nie mogłam się zdecydować, który chcę mieć. Dlatego trochę zwlekałam z zakupem. Oglądałam i czytałam recenzje dziewczyn z zagranicy i zdecydowana większość poleca ten, na który ostatecznie się zdecydowałam. Mam tu na myśli PEACH KISS. Na pewno powiem Wam coś więcej w jakimś innym poście.
Korzystając z okazji chciałam Wam na szybko tylko wspomnieć o czymś, co się ostatnio wydarzyło. Mianowicie dostałam wczoraj informacje o tym, że dostałam zaproszenie na Meet Beauty. Nigdy nie byłam na tego typu wydarzeniu, ale słyszałam o tym dużo i gdzieś tam w głębi siebie marzyłam, żeby wziąć udział w czymś takim. Jednak nie robiłam nic, żeby to marzenie zrealizować. Organizatorzy napisali do mnie w ostatni dzień zgłoszeń. Pomyślałam sobie co mi szkodzi mogę wypełnić dane. Nie sądziłam, że mogłabym zostać wybrana spośród bardzo wielu dziewczyn i tak szczerze to zapomniałam o tym. Wczoraj po pracy jak weszłam na swoją skrzynkę mailową zobaczyłam wiadomość z informacją, że zostałam zaproszona na Meet Beauty. Nawet nie macie pojęcia jak się ucieszyłam. W życiu bym nie pomyślała, że dostanę takie wyróżnienie. Dało mi to takiej motywacji do działania, że nawet sobie nie wyobrażacie. Zdałam sobie sprawę, że to co robię ma jednak jakiś sens i nie robię tego na darmo. Mam tu na myśli oczywiście bloga. 
Mam nadzieję, że nic nie pokrzyżuje mi planów i będę w Warszawie na ten niesamowity weekend! Jeśli są tu jakieś dziewczyny, które też tam będą to dajcie znać :) Chętnie Was poznam. Szczerze to kojarzę tylko kilka dziewczyn, które będą na konferencji, ale osobiście nie znam nikogo i nie mam z nikim kontaktu, więc fajnie by było kogoś poznać.

L'biotica BIOVAX Cavior Odżywczy oleo-krem do włosów

12 marca 2017


Jak możecie zauważyć na blogu pojawia się sporo postów z kosmetykami do pielęgnacji włosów. Bardzo lubię testowć nowe produkty, bo mam długie włosy i muszę o nie dbać jak najlepiej. Dzisiaj opowiem Wam o moim nowym odkryciu. Ciekawi jak się sprawdził?


Odżywczy oleo-krem do włosów 
Połączenie delikatnego kremu z luksusowaymi olejami, które pielęgnuje, odżywia i upiększa włosy. Starannie dobrana kompozycja nawilża włosy, wygładza je ujażmia, nadając im perfekcyjne wykończenie, piękny połysk i subtelny zapach. Lekka konsystencja nie obciąża włosów. Kosmetyk kryje w sobie unikalne właściwości kawioru i cenionych indyjskich olejów Moringa i Tamanu.

Tego produkt może być stosowany na dwa sposoby. Zależnie od rodzaju włosów, ich potrzeb i wymagań. Na umyte wilgotne włosy lub na suche. Ja używam go różnie i w obu przypadkach mi się sprawdza. Nie przetłuszcza włosów, chociaż ja staram się nie nakładać tego tupu produktów u nasady, a tak od połowy włosów. Ma przepiękny zapach, po prostu używanie go to czysta przyjemność. Ma konsysyencję takie lekkiego kremu. Szybko i sprawnie rozprowadza się na włosach. Są one później miękkie w dotyku. Ten kosmetyk zalicza się do moich ulubieńców i na pewno będę do niego wracać.

Używałyście? Jak się sprawdził na waszych włosach, bo ja jestem mega zadowolona!

Smart Girls Get More - wosk, cień i kredka do brwi, puder, paletka do konturowania, tusz do rzęs i pomadka w płynie

4 marca 2017



Tutaj jak i na instagramie nie ma mnie ostatnio dużo. W moim życiu zaszły pewne zmiany, do których muszę się po prostu przyzwyczaić i zagospodarować czas tak, żeby wszystko miało ręce i nogi. Może Wam powiem coś więcej w jakimś luźniejszym wpisie niedługo. A dzisiaj chciałąm Wam opowiedzieć o kosmetykach Smart Girls Get More, które są już ze mną od jakiegoś czasu. Nadszedł w końcu czas powiedzieć o nich parę słów.

Pierwsze trzy kosmetyki przeznaczone do makijażu brwi. Mam tutaj wosk do brwi, cień i kredkę. Jeśli chodzi o wosk to jest on przezroczysty. Nie nadaje żadnego koloru i ma służyć jedynie do utrwalenia koncowego efektu. To jest pierwszy taki produkt w mojej kosmetyczne, bo zazwyczaj używam tych w formie płynu. Ten ma konsystencję takiej wazeliny i nakładam go na grzebyczek do wyczesywania brwi przy czym od razu je utrwalam. Moje włoski mimo, że nie ją gęste potrafią być niesforne i jeszcze nie znalazłam godnego produktu, który ytrzymałby mi je dosłownie cały dzień. Ten wosk działa jak wszystkie inne produkty, które testowałam. Trzyma je przez kilka godzin, jednak po jakimś czasie niestety opadają. Cień doo brwi, który się tutaj znajduje posiada dwa produkty w jednym. Jeden ciemny kolor do podkreślania brwi i drugi jasny do rozświetlenia. Oba spisują się nieźle. Produkt trzyma się na moich brwiach praktycznie przez cały dzień. Niestety jednak kolor jest troszkę dla mnie za jasny. Mimo, że jestem blondynką to moje brwi są dosyć ciemne i muszę używać chłodnych odcieni, a ten jest bardziej ciepły. Myślę, że dla jasnej blondynki sprawdzi się super. Ostatni produkt z tego zestawienia to kredka do brwi. Tutaj mamy podobną sytuację, bo trafił mi się bardzo jasny kolor, który zupełnie mi nie pasuje.


Dwa następne produkty to puder i paletka do konturowania. Jeśli chodzi o puder to już niejednokrotnie pisałam, że raczej ich nie używam. Jednak od jakiegoś czasu stosują puder zo zagruntowania  korektora oraz bazy na powiekach. W tym celu spisuje się świetnie. Mat utrzymuje się cały dzień, wygląda bardzo naturalnie i myślę, że starczy mi na bardzo długo. Paletka do konturowania to chyba mój ulubieiec z całego zestawu kosmetyków w tym poście. Mamy tutaj bronzer, róż, rożświetlacz i puder. Ja używam tych pierwszych trzech. Bronzer nie ma drobinek i ma świetny kolor, który nie jest ani za ciepły ani za chłodny. Roż i roświetlacz mają drobinki. Przy rozświetlaczu są one bardziej widoczne niż przy różu, ale mi to akurat nie przeszkadza. Używam go dłownie do rozjaśnienia kącików oka i wygląda super.


Dwa ostatnie kosmetyki, które mam do pokazania to tusz do rzęs i płynna pomadka do ust. Tusz ma świetną silikonową szczoteczkę. Ja takie najbardziej lubię i moje rzęsy tylko taką akceptują. Mocny czarny kolor. Bardzo fajnie rozdziela rzęsy, nie odbija się na górnej powiece, niestety po kilkunastu godzinach trochę się u mnie osypuje co niestety jest na minus. Co do pomadki to nie powiem Wam za dużo, bo nie miałam jej jak przetestować za bardzo. Nie wiem, czy trafił mi się jakiś felerny egzemplasz, ale produkt w środku miałam suchy. Mimo ślicznego koloru nie dało się go rozprowadzić na ustach, a szkoda, bo miałam spore oczekiwania co do niego i byłam bardzo ciekawa jak się sprawdzi. 


Dajcie znać czy używałyście coś z tej firmy i jak się sprawdzają Wasze kosmetyki :)

odżywka do włosów i krem do ciała | Zielone Laboratorium

24 lutego 2017



Dzisiaj przychodzę do Was z recencją dwóch produktów z Zielone Laboratorium. Bez zbędnego wtępu od razu przejdę do prezentacji produktów. Mam tutaj odżywkę do włosów oraz krem do mycia.

Odżywka do włosów odbudowująca
Kosmetyk wegański o zapachu mięty, jabłka i ekstraktu zbożowego. Podkreśla naturalne piękno włosów. Wygładza, ułatwia rozczesywanie i układanie. Kationowa formuła odżywki sprawia, że składniki aktywne od razu wnikają w strukturę włosa.
Odżywka bardzo ładnie pachnie, ma taki intesywny zapach mięty, który jest wyczuwalny w pierwszej kolejności. Na włosach zapach jest lekki i subtelny. Dobrze nawilża włosy i super się po niej rozczesują. Moje włosy są dosyć długie ( prawie do pasa ) więc produkty, które nie pomagają mi w ich rozczesywaniu od razu są skreślane. Jednak z tym produktem nie ma takiego problemu. Ciekawostą jest, że po zakupie tego produkty 5% dochodu ze sprzedaży jest przekzane na fundację VIVA na kampanię ZGINĄŁ DOM.


Krem do mycia ujędrniająco-regenerujący
Kosmetyk wegański o zapachu aloesu i olejku pomarańczowego. Przeznaczony do codziennego stosowania, stworzony na bazie roślinnych substancji myjących. Olejki eteryczne i żel aloesowy oczyszczają i delikatnie masują ciało wspomagając mikrocyrkulację, skóra staje się bardziej jędrna i elastyczna.
Tutaj pierwszym eyczuwalnych zapachem jest pomarańcza. Świeży i orzeźwiający zapach, nada się idealnie na lato. W konystenji produkt jest dosyć rzadki i ma w sobie małe niebieskie cząsteczki, które mogą działać lekko jak peeling, ale bardzo delikatny. Są wyczuwalne przymyciu ciała, ale nia złuszczą nam naskórka tak jak peeling. Jednak nie do tego celu jest przystosowany ten produkt. Skóra po niem jest fajnie odżwierzona i wygładzona. Dodatkowo tak jak w przypadku odżywki, 5% dochodu ze sprzedaży jest przekazane stowarzyszeniu OTWARTE KLATKI.


Podsumowując oba produkty mają w składzie naturalne składniki co ja bardzo sobie cenię, im mniej chemii tym lepiej. Dajcie znać czy używałyście któregoś z tych produktów i którey Was bardziej zainteresował?

mydło ogórkowe, mus do ciała oraz masło do rąk i stóp - Wytwórnia mydła

18 lutego 2017



Dzisiaj nadszedł czas na post z trzema produktami naturalnymi z mega krótkim składem. Każdy z nich ma w składzie dosłownie kilka składników. A wiadomo im mniej tym lepiej, jeśli chodzi o kosmetyki do pielęgnacji.

Pierwszy produkt to mydło ogórkowe, które ma właściwości nawilżające i kojące, dzięki wyciągu z ogórka i ogórecznika. Jest polecany do skóry odwodnionej, podrażnionej i wrażliwej. Czyli dokładnie taką, jaką mam ja. Mydełko bardzo ładnie pachnie, ma taki świerzy i orzeźwiający zapach. Bardzo fajnie nawilża, nie wysusza w ogóle skóry. Jego cena to 14 zł i jak za mydło mogłoby się wydawać, że jest to dosyć sporo, ale produkt jest bardzo wydajny przy czym starcza na długo.


Następnym produktem jest masło do rąk i stóp o zapachu truskawki z nutą mięty. Jego zadaniem jest wzmocnienie i regeneracja skóry. Jego konsystencja to typowe masełko, bardzo zbite. Jest niesamowicie wydajne. Dobrze nawilża, ale nie wchłania się całkowicie. Na skórze zostaje tłusta warstwa, więc polecam używać go na noc. Ma przecudowny zapach truskawki, który przypomina mi zapach gum do żucia Orbit. Jest słodki, ale nie jest mdły przez dodatek mięty.


No i ostatnim produktem, o którym chcę wspomnieć w tym poście jest relaksujący mus do ciała. Co do konsystencji produktu to jest to mocno zbity mus, ale miękki i aksamitnie gładki. Używanie go to czysta przyjemność. Pachnie cytrusami co mi osobiście się bardzo podoba. Świetnie nawilża skórę, ale niestety nie wchłania się do końca i tak jak w przypadku masła do rąk i stóp zostawia na skórze tłustą wasrtwę. Mi osobiście to nie przeszkadza, bo tego typu produkty używam na noc po kąpieli. Rano skóra jest miękka, nawilżona i odżywiona.


To już wszystkie produkty, o których chciałam Wam dzisiaj napisać. Jak możecie zauważyć są to kosmetyki z Wytwórni Mydła. Są to kosmetyki z naturalnym składem i ich termin ważności jest dosyć krótki, ale jak dla mnie jest to motywacja do regularnego stosowania.

Który produkt przypadł Wam najbardziej do gustu?

NAJMODNIEJSZY KOLOR W TYM SEZONIE

6 lutego 2017




Niewątpliwie można stwierdzić, że róż to jeden z  kolorów na najbliższy sezon. Na światowych pokazach mody u projektantów takich jak m.in. Michael Kors, Celine czy Gucci pojawiły się odcienie różu. Jako, że ja osobiście ostatnio jestem zauroczona tym kolorem, jeśli chodzi o ubrania to pokażę Wam moją wishlistę na najbliższe miesiące. Wszystkie zdjęcia znajdziecie TUTAJ.



  TUTAJ | TUTAJ




Dajcie znać, który ciuch podoba Wam się najbardziej z mojego zestawienia :)


P.S. Jeśli klikniecie w któryś z linków to dajcie mi znać, chętnie się odwdzięczę i zaobserwuję każdego bloga :)

Latest Instagrams

© Olusky. Design by FCD.