Dalan d'Olive - 100% oliwkowe mydło w kostce

31 lipca 2016

Cześć!
Dzisiaj przychodze do Was z kolejnym kosmetycznym postem. Tym razem chciałam Wam okazać pewien produkt, którego jeszcze nigdy nie było u mnie na blogu. Mowa tutaj o zwykłym mydle, które ma jednak różne zastosowania. Można używać do ciała, ale też i do włosów. Jednak ja go testowałąm tylko na ciele. Do włosów jednak zostawiam sobie zwykłe szampony. Mam je bardzo długie, więc sporo czasu zajęło by mi uzyskanie odpowiedniej ilości tego mydła, żeby umyć całe włosy. Ale do rzeczy, mydło o którym Wam co nieco powiem jest firmy Dalan d,Olive i zamówiłam je przez portal Oladi.pl.


O produkcie:
Mydło oliwkowe w kostce. Firma Dalan, secjalizuje się od 70 lat w produkcji dermokosmetyków na bazie śródziemnomorskiej oliwy z oliwek z regionu Morza Egejskiego. Mydło wyprodukowane ze 100 % oliwy z oliwek. Posiada wysoką zawartość witaminy E i przeciwutleniaczy. Zapewnia skórze naturalną miękkość podczas mycia. Może być również stosowane do mycia głowy i włosów w postaci stałego szamponu. Działa jako środek przeciwłupieżowy i zapobiegający wypadaniu włosów. Posiada naturalny kolor i zapach, polecany do skóry wrażliwej.


Moja opinia:
Tak jak pisałąm wyżej mydło może nadać się do mycia włosów, jednak ja go w taki sposób nie używałam, więc się nie wypowiem. Nie mniej jednak ja używałam go głównie do mycia rąd jak do do mycia ciała. Powiem Wam, że miło mnie zaskoczyło to mydło, bo nie wysusza skóry. co prawda nie nawilża jej w jakiś nie wiadomo jaki sposób, ale skóra nie jest przesuszona, raczej normalna. Jak ktoś nie ma bardzo suchej skóry to myślę, że nie musiał by użyć po nim żadnego kremu czy balsamu. Bardzo fajnie się pieni i jest mega oczyszczający. Zapach jest taki typowy dla mydeł.

Używał ktoś tego mydła? A może macie jakieś sprawdzone i mi polecicie?

So bio krem pod oczy z bio aloesem

27 lipca 2016

Hej!
Dzisiaj po krótkiej przerwie przychodzę z nowym postem. Miałąm urlop, nie było mnie w domu przez jakiś czas, więc nawet nie miałam możliwości na pisanie tutaj. Ale wracam po mojej wakacyjnej przerwie, bo mam sporo postów do napisania. Mam poro nowości do pokazania i będe na bieżąco je tutaj przedstawiać.

W tym poście chciałam Wam pokazać całkiem ciekawy produkt. Mianowicie mowa tutaj tak jak w tytule posta o kremie pod oczy z bio aloesem z firmy So bio. Jest to kosmetyk ekologiczny, co bardzo mi odpowiada. Uwielbiam kosmetyki z naturalnym składem i zazwyczaj dobrze się u mnie takie sprawdzają. Możecie go kupić na stronie matique.pl.


O produkcie:
Krem pod oczy z organicznym aloesem znacząco redukuje cienie oraz worki pod oczami. Spojrzenie odzyskuje blask i świeżość. Zawiera: 62 % odtworzonego soku z aloesu, mleczko figowe, ekstrakt roślinny o udowodnionym działaniu redukującym worki pod oczami, roślinną glicerynę. Więcej o tym produkcie możecie przeczytać tutaj.


Moja opinia:
Krem jest zamknięty w opakowaniu z pompką co bardzo ułatwia wydobycie produktu. Ma delikatny i przyjemny zapach aloesu. Jest wyczuwalny na skórze pod oczami przez jakiś czas po nałożeniu, ale w żaden sposób mi to nie przeszkadza. W konsystencji jest to bardziej żel niż krem. Jest rzadki i ma przezroczysto-mleczny kolor. Niewielka ilość produktu, właściwie niecała pompka wystarczy, żeby nałożyć krem pod oczy. Używam go już od ponad miesiąca i bardzo fajnie nawilża okolice pod oczami. Nie wchłania się bardzo szybko, ale po nałożeniu jest daje taki przyjemny chodny efekt. Idealny teraz na tę porę roku. Zmęczone oczy odżywają po stosowaniu regularnie tego kosmetyku. Czy niweluje worki od oczami, w jakimś stopniu na pewno pomaga, ale wiadomo jak ktoś ma wrodzone sine miejsca pod oczami to krem mu raczej nie pomoże. Jednak po nieprzespanej nocy taki krem działa. Mi się bardzo przyjemnie go używa i polecam wypróbować.

Miał ktoś styczność z tym produktem? :)

Bluzki z odkrytymi ramionami - hit tego sezonu, gdzie je znaleźć?

14 lipca 2016

Hej kochani!
Dzisiejsza pogoda za oknem nie motywuje do wyjścia z domu. Mam wrażenie jakby była już jesień, a przecież dopiero co lato się zaczęło. Ja mam urlop, ale dopiero w niedzielę jedziemy gdzieś dalej, żeby odpocząć. Mam nadzieję, że wtedy będziemy mieli kilka dni słońca, bo chciałabym się opalić. Na pewno będzie obszerna fotoleracja z wyjazdu na blogu jak i na instagramie.

W tym sezonie bardzo modne stały się bluzki z odkrytymi ramionami. W mojej szafie kiedyś miałam takie bluzki, ale jakoś za nimi nie przepadałam. Chociaż wydaje mi się, że nie robiły takiego szału jak teraz. Obecnie jestem nimi oczarowana i bardzo mi się podobają. Ostatnio robiłam wielkie porządki w szafie i pozbyłam się wielu ubrać. W miejsce starych przydałyby się jakieś nowe. Przeglądając internet w poszukiwaniu inspiracji znalazłam wiele ciekawych modeli. 


1) biało-czarne paski dostępna tutaj
2) czarna z wiązaniem z przodu dostępna tutaj
3) błękitna dostępna tutaj
4) bordowa dostępna tutaj
5) szaro-biała dostępna tutaj
6) biała dostępna tutaj

Każda bluzeczka jest podlinkowana, po kliknięciu przenieiecie się do poszczególnego modelu. Będę bardzo wdzięczna jeśli wejdziecie w linki, bardzo mi tym pomożecie :) Jeśli to zrobicie i dacie mi znać w komentarzu na pewno odwdzięczę się i skomentuję każdego bloga, a jesli mi się spodoba to nawet zaobserwuję. 

Która z bluzek podoba Wam się najbardziej?

Bransoletka z naturalnych kamieni - Agatów od Koral-art

12 lipca 2016

Cześć!
Nie wiem czy już kiedyś o tym pisałam, ale bardzo lubię bransoletki. Kiedyś miałam ich mnóstwo i nie rozstawałam się znimi. Jednak kiedy podjęłam pracę byłam zmuszona je ściągnąć. Tak od dwóch lat już praktycznie przestałam je zakładać, bo w pracy nie mogę, a po pracy zapominałam, żeby je zakładać i tak wszystko poszło w kąt. Teraz jest taki czas, że znów zaczęłam je nosić i chciałabym sobie kilka nowych kupić, żeby mieć na zmianę. Ostatnio w moje ręce wpadła nowa brnsoletka i to ją chciałam dzisiaj zaprezentować. Jest ona z koral-art.pl. Sama jej nie wybierałam, bo to była niespodzianka od firmy, ale trafili w moje gusta w stu procentach. Jest po prostu przeurocza, bardzo mi się podoba i będzie mi pasować do większości moich ciuchów. Jest ona wykonana z kamieni naturalnych - Agatów.  Ja mam też problem taki, że mam bardzo szczupłą rękę i nie wiele bransoletek mi pasuje ze względu na szerokość, ale ta jest idealna.


Chciałam Was przy okazji tego posta zaprosić na stronę koral-art.pl i na ich facebooka, gdzie znajdziecie bardzo dużo przeróżnej biżuterii z kamieni naturalnych i nie tylko. Wybór jest ogromny i myślę, że jeśli lubicie tego typu biżuterię to na pewno wpadnie Wam coś w oko. Bransoletki mają z różnych kamieni. Na zdjęciu niżej przedstawiłam Wam kilka, które najbardziej mi się spodobały. Każdy wykonany z innego kamienia. Dodatkowo na stronie możecie również sami stworzyć biżuterię na zamówienie.


Lubicie takie bransoletki? Wolicie z zawieszkami czy bez?

Golden Rose DREAM LIPS Lipliner konturówki do ust

Hej kochani!
Co tam u Was słychać? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. Ja właśnie zaczęłam urlop i w końcu mogę porządnie odpocząć. Dzisiaj bylo tak gorąco, że nawet z domu nie chciało się wychodzić, bo nie szło wytrzymać na dworze. Dlatego też długo nie przebywałam na zewnątrz, musiałam tylko zrobić zakupy i załatwić parę spraw. Ostatnio pokazywałam moje zamówienie z oladi.pl. Nadszedł czas na recenzję pruduktów, które się u mnie znalazły. W tym poście pokażę Wam konturówki do ust marki Golden Rose. Dużo, bardzo dużo słyszłam o kosmetykach tej marki, jednak nigdy wcześniej ich nie miałam. Postanowiłam wypróbować na początek prudukty do ust, które cieszą się sporym zainteresowaniem.


Wybrałam sobie trzy odcienie 503, 512 i 514. Każda z tych kontórówek sprawdza się u mnie tak samo. Jedynie 514, która z tego zestawienia jest najciemniejsza najdłużej się trzyma. Jej kolor wpija się w usta i potem ciężko go zmyć za co jednak plus, bo jest trwała. Dwie pozostałe również długo się utrzymują. Każda z nich trzyma się na ustach spokojnie kilka godzin. Są miękkie, bardzo przyjemnie i łatwo się je rozprowadza na ustach. Są matowe i nie mają żadnych drobinek. Mają świetną pigmentację. Nie wysuszają ust i nie podkreślają suchych skórek. Jestem z nich bardzo zadowolona i myślę, że kupię sobie jeszcze inne odcienie.

Używałyście tych konturówek? Polecacie jakieś inne kolory?

Kosmetyki ze sklepu Bio-beauty, organiczny żel pod prysznic Born to Bio i odżywczy krem z minerałami Morza Martwego

7 lipca 2016

Witam!
Pisałam już, że postów kosmetycznych będzie coraz więcej na blogu. Bardzo lubię pisać o kosmetykach, ale i takie posty u innych również nie interesują. Ostatnio pojawia się u mnie sporo nowości, nowe współprace, ale i produkty, które sama kupuję. Lubię testować nowe rzeczy, srawia mi to ogromną radość. Dzisiaj przychodzę z recenzją dwóch produktów ze sklepu Bio-beauty. Możecie tam znaleźć produkty certyfikowane naturalne i organiczne bez chemicznych dodatków, które występują w większości kosmetyków drogeryjnych.


W mojej paczce oprócz pełnowymiarowych produktów znalazłam również dwie próbki. Pierwsza z nich to intensywnie nawilżający żel do twarzy, którego trzymam na jakąś podróż. A druga rzecz to taki awaryjny zestaw dla kobiety, w skład którego wchodzi podpaska, wkładka i tampon. Trzymam w torebce, bo na pewno będzie taki dzień, że nieoczekiwanie mi się przyda.


Pierwszym produktem, o którym chciałam dzisiaj napisać jest organiczny żel pod prysznic z firmy Born to Bio. Głównym składnikiem tego żelu jest masło shea, odpowiedzialne za odżywienie i zmiękczenie skóry podcza kąpieli. Wzbogacony o organiczny ekstrakt Daglezji zielonej ma przywrócić skórze równowagę i pozostawić długotrwałe uczucie świeżości. Zawiera również glicerynę odpowiedzialną za nawilżenie skóry.

Cena: ok. 20 zł
Opakowanie: Plastikowa butelka z otwieraniem na klips. Bardzo ładna i oryginalna szata graficzna. Producent postarał się o to, żeby opakowanie cieszyło oko. Każdy inny zapach jest o innym wzorze i w innym kolorze.
Pojemność: 300 ml
Zapach: Jei chodzi o kwestię zapachu to mogą być jego przeciwnicy i zwolennicy. Jest ładny, ale ja wolę bardziej kwiatowe i owocowe zapachy do kąpieli. tutaj mamy kluczowy zapach masła shea, trochę orzechowy.
Konsystencja: gęsta, żelowa
Działanie: Żel przez swoją gęstą konsystencję jest bardzo wydajny. Ja nie żałuję sobie produktów do kąpieli i sporo ich wylewam. Po niecałym miesiącu używania zostało mi jeszcze z pół butelki. Jest żelowy, ale po prozprowadzeniu na ciało w kontakcie z wodą robi się kremowy. Nie pieni się bardz mocno, a delikatnie. Zapach nie utrzymuje się długi czas na skórze. Nie wysusza i nie podrażnia, powiedziałabym nawet, że delikatnie nawilża. Dobrze oczyszcza skórę i pozostawia ją świeżą.


Drugi produkt to odżywczy krem na noc z minerałami Morza Martwego firmy Absolute Organics. Jest to odżywczy krem przeznaczony do nocnej pielęgnacji twarzy. Zawiera dwa aktywne składniki o działaniu przeciwzmarszczkowym. Lipactive Inca Inchi - organiczne źródło roślinne kwasów OMEGA 3, 6 i 9 oraz SEPILIFT DPHP - silny składnik chroniący przed starzeniem o potrójnym odmładzającym działaniu: ujędrnia, intensywnie nawilża i zmniejsza widoczność zmarszczek wokół oczu. Krem zawiera również m.in. aloes, oliwa z oliwek, olej jojoba, masło shea, skwalen i witaminę E.

Cena: ok. 35 zł
Opakowanie: Kartonowe pudełeczko, w którym znajduje się szklany pojemniczek z plastikową zakrętką. W opakowaniu dołączona jest również szpatułka do nakładania kremu oraz przykrywka.
Pojemność: 50 ml
Zapach: Nietety w tym przypadku zapach również nie wpadł w moje gusta. Jest naturalny w 100 % , ale ciężko jest mi go porównać z czym innym, jednak nie jest on mocno wyczuwalny i w żadnym stopniu mi nie przeszkadza.
Konsystencja: gęsta, treściwa, chociaż wydaje się być tłusta to taka nie jest
Działanie: Teraz przejdźmy do konkretów. Po pierwsze krem niesamowicie szybko się wchłania. Nie pozostawia tłustej warstwy na skórze. Twarz staje się matowa, miękka, uujędrniona i napięta. Krem bardzo fajnie nawilża i odżywia skórę. Nie podrażnił mnie ani nie zapchał co często się zdarza przy kremach. Mam prawie 22 lata i zmarszczek jeszcze aż tak widocznych nie mam, więc pod tym względem się nie wypowiem, ale ogólnie jestem pod wielkim wrażeniem temu kremu. Poiada wszystko to, czego ja w kremie szukam.


Podsumowując jestem mile zaskoczona z tych produktów. Bardzo lubię kosmetyki naturalne i coraz częściej takie się u mnie sprawdzają. Dajcie znać czy znacie te produkty,  może skusicie się na któryś po mojej recenzji? :)

Mintishop pięknie pakuje zakupy - moje malutkie zamówienie

3 lipca 2016

Cześć!
Jak Wam minął weekend? Ja praktycznie cały przesiedziałm w domu i odpoczywałam. Za tydzień będę miała urlop w końcu. Nie mam nic zaplanowanego z moim chłopakiem, ale na pewno się gdzieś wybierzemy. Nie chcemy za bardzo jechać za granicę na wakacje, bo taki mieliśmy wcześniej plan, ale odpuszczamy w tym roku. Przeraża nas trochę fakt tych wszystkich uchodźców i zamachów, jakie mają miejsca za granicą. Chcemy spokojnie spędzić ten czas wolnego.

Kilka dni temu zrobiłam zamówienie na Mintishop. W sumie kupiłam tylko jedną rzecz, bo akurat była mi potrzebna, a nie chciałam kupować bez sensu więcej, żeby tylko było. Akurat skorzystałam z promocji, więc wyszło mnie tak jakbym nie płaciła przesyłki. Zamówiłam gąbęczkę do makijażu z firmy Blend it. Być może w jakimś poście dam znać jak się spisuje. Poprzednią miałam z Ebelin i bardzo ją lubiłam jednak pewnego dnia wyciągając ją z szafki zobaczyłam, że zaczęła pleśnieć. Widocznie włożyłam ją jeszcze mokrą przez przypadek. No nic kupiłam nową i stwierdziłam, że przetestuję coś innego i padło na tą z Blend it. Jeszcze jej nie używałam ale ma trochę inną strukturę niż ta z Ebelin, która była taka bardziej gumowa, a ta co kupiłam jest bardziej piankowa jak gąbka.


W ogóle to jestem oczarowana tym jak Mintishop pakuje zakupy. Jak otworzyłam paczuszkę to jakbym prezent otwierała. Bardzo duży plus za to. Ja cenię sobie takie szczegóły i myśę, że nie tylko ja. Na pewno jeszcze nie raz u nich coś zamówię, bo bardzo mi się podoba sposób w jaki podchodzą do klienta, ja jestem kupiona a Wy? :)

Latest Instagrams

© Olusky. Design by FCD.